piątek, 7 lutego 2014

Prologue

14 lutego 2000


Rosario, prowincja Santa Fe, Argentyna. Miasto imigrantów i potomków z rodzin włoskich. W dzielnicy Las Heras jedna z typowych dla tej mieściny familii wiedzie spokojne życie, mimo kilku problemów z jakimi się zmagają. Jednak dzięki miłości i wsparciu jakim się darzą, nic nie jest im staszne. Sympatyczni ludzie przed czterdziestką - Celia i Jorge, a także ich czwórka dzieci - Lionel, Matias, Rodrigo i Maria Sol pozorują na rodzinę dobrze prosperującą, jednak gdyby się im przyjrzeć... ich życie nie jest kolorowe. Poczynając od najmłodszego wśród synów Lionela, u którego wykryto karłowatość, przez śmierć babci, a kończąc na problemach finansowych. Kolejne problemy zrodziły się z kolei w sercu 12 letniego Leo, piłkarza tutejszej drużyny, jaką jest Newell's Old Boys. Chłopiec zwykle skupiał się jedynie na piłce, jeśli musiał zajmował się także nauką. Jednak teraz zjawił się ktoś, kto wciąż odciągał jego uwagę.
- Pulgita, już wysłałeś walentynkę? - krzyczał Rodrigo do Lionela, wchodząc do kuchni, by wraz z rodziną zjeść śniadanie.
- Spadaj. - odpowiedział cicho, kontynuując jedzenie kanapki.
Lionel był osobą wyjątkowo nieśmiałą, rzadko kiedy się odzywał. Wolał przemawiać na boisku, a robił to niesamowicie.
- Antonella nie będzie czekać! - zaśmiał się Matias.
- Antonella? To ta ładna? - zapytała sześcioletnia Maria Sol.
Leo nie miał ochoty dłużej wysłuchiwać dyskusji o dziewczynie, w której się zauroczył. Odłożył kanapkę, złapał plecak i wyszedł do szkoły. Wcześniej jeszcze wołała go matka, by dokończył śniadanie.
Do lekcji zostało jeszcze sporo czasu, dlatego Lionel zdecydował, że spędzi ten czas na boisku. Wyciągnął piłkę, którą dostał od babci i wyszedł przed szkołę. Po kilku minutach kopania piłki usłyszał głos swojego kolegi.
- Gramy karne? - zapytał czarnowłosy rówieśnik.
Leo uniósł wzrok z piłki, by ujrzeć przyjaciela. Obok niego stała Antonella Roccuzzo, dziewczyna, która wpadła mu w oko. Niska brunetka była kuzynką Francisco, czyli jedynego przyjaciela Messiego. Obydwoje grali w Newell's.
- Tak. - odpowiedział Leo z zamiarem popisania się przed młodą Argentynką.
Między karnymi, które strzelał, wykonywał przeróżne triki i szalał z piłką, co chwilę spoglądając na Antonellę. Upewniał się, że ogląda jego wyczyny. I tak było. Patrzyła na niego z podziwem.
- Jesteś naprawdę dobry. - powiedziała do niego, gdy kierowali się do szkoły.
Lionel był zaskoczony, przez co szybko się zaczerwienił. Często słyszał tego rodzaju komplementy, jednak nigdy nie brzmiały one tak pięknie jak z jej ust. Poczuł, że musi jej jakoś odpowiedzieć, mimo, że bardzo się bał. "Teraz albo nigdy" - pomyślał.
Już otworzył usta, jednak zaniemówił. Rozeszli się do klas.

*

miesiąc później

Jak się okazało, o Lionelu Messim wiedzieli już w Europie. Jeden z najlepszych klubów tamtego kontynentu również. Ze stolicy Katalonii aż do Rosario wysłano łowcę talentów, który miał ocenić na ile to co usłyszano o Argentyńczyku było prawdą. Po ustrzelonym hat-tricku wszystko było jasne i już 2 tygodnie później były ustalone warunki kontraktu, jaki La Masia i klub z Barcelony wyda dla Lionela. To oznaczało rozstanie z rodzinnym miastem i przejazd na drugą półkulę. Rozstał się z przyjaciółmi, a także Antonellą, w której każdego dnia zakochiwał się co raz bardziej. Tamtego dnia, w walentynki pomyślał "teraz albo nigdy"... i wtedy tego nie zrobił, co oznaczało nigdy. Lata mijały, a miłość wciąż ta sama...

*



Witam na kolejnym blogu. :) Rozdział po zakończeniu wszystkich innych blogów, jakie znajdziecie w zakładce "Moje blogi". Planuję 8 rozdziałów i epilog.