- Ach, ta Argentynka? - podrapał się po głowie - Podobnie zresztą jak pan. - uchylił zęby w niewielkim uśmiechu - Jest pan oczywiście z nią spokrewniony, tak?
- Nie. - zakomunikował po chwili zastanowienia i usiadł naprzeciwko spoczywającego za biurkiem lekarza.
- W takim razie nie mamy o czym rozmawiać. - podniósł się z krzesła, opierając ręce na blacie, jakby chciał tym gestem wskazać Messiemu drogę do drzwi. Ten jednak nie miał zamiaru tak łatwo się poddać.
- Nie ma na miejscu nikogo z jej rodziny.
- W takim razie będziemy musieli zapytać pani Roccuzzo, kto może otrzymywać informacje o jej stanie zdrowia. - ponownie rozsiadł się na fotelu i odpalił komputer, podkreślając przy tym swój brak zainteresowania.
- Ona jest nieprzytomna - spokojnie wyrecytował Leo, mimo narastającej w nim wściekłości.
- No własnie. Dopóki jest nieprzytomna, nie ma pan po co tu przychodzić - patrzył w monitor.
- Widzę, że chce pan rozmawiać trochę inaczej - podniósł się z krzesła - Jakim to debilem trzeba być, żeby nikomu nie mówić o stanie kobiety leżącej na oiomie! - śmiał się kpiąco - Skoro przyjechałem z nią tutaj, skoro to wydarzyło się w moim domu, to chyba o czymś to świadczy.
- Takie są przepisy.
- Nie obchodzą mnie one. Jestem jej narzeczonym i tak pan będzie odpowiadał, jeżeli ktoś się zapyta, jasne? - oparł się o biurko.
Lekarz szybkim ruchem ręki wyciągnął dokumenty z szuflady. Na wierzchu miał zapis badań Antonelli.
- Musieliśmy uspokoić pracę serca, biło wyjątkowo niemiarowo. Zrobiliśmy płukanie żołądka, by nie dochodziło do wymiotów. Nie przewiduje się żadnych obrażeń, w sensie... efektów ubocznych. Jutro wszystko powinno wrócić do normy. Mało zabrakło do katastrofy. Śmiertelna dawka to 10 gram, pani Roccuzzo wzięła na oko dziewięć. Będzie pod opieką psychologów gdy się obudzi, takie rzeczy nie dzieją się bez powodu. - gniewnym spojrzeniem obrzucił Messiego po raz ostatni, bowiem Argentyńczyk z hukiem opuścił jego gabinet. Przeszedł cały korytarz, aż do sali, w której leżała jego koleżanka. Przy drzwiach na krześle chrapał Fabregas.
- Obudź się debilu - szturchnął go Lionel, wobec czego Cesc szybko się obudził. Zmierzył wzrokiem stojącego naprzeciwko niego przyjaciela i raz jeszcze próbował sobie przypomnieć, co tutaj robi.
- Co z tą twoją... - podrapał się po głowie, jednak wciąż nie potrafił zapamiętać imienia brunetki.
- Antonellą - wywrócił oczami - Nie jest tak źle.
- To super, mogę już jechać? - poprawił się na krześle.
- Nie.
- No i po co ja ci tutaj?
- Jak zapiłeś swój krzywy ryj i zabrali cię na izbę wytrzeźwień, to kto cię stamtąd zabierał?
Hiszpan zrezygnował z dalszej dyskusji i podszedł do automatu z kawą. Włożył banknot wartości dziesięciu euro, a maszyna ani nie nalała kawy, ani nie zwróciła pieniędzy. Rozwścieczony Fabregas począł przeklinać na "pierdolony zjadacz forsy", co jednak nie przyniosło żadnych efektów. Dopiero po kilku kopniakach Cesc dostał swoje pieniądze z powrotem. Kilka pielęgniarek z wymalowanym na twarzach zdziwieniem oglądały szopkę w wykonaniu piłkarza. Leo dusił się ze śmiechu.
- Oszuści, kurwa. Najlepiej wszystkich okradać! - mówił idąc w stronę Messiego.
- Już nie bądź taki Żyd, Fabs. Miliony na koncie i będzie się o 10 euro bulwersował.
- No ciekawe co ty byś zrobił, bogaczu.
Zrezygnowanie pokręcił głową i podszedł do oszklonych drzwi, przez które dostrzegł Antonellę. Mozolnie otwierała i zamykała oczy, rozglądając się po pomieszczeniu. W pewnym momencie zauważyła Messiego przylepionego do szyby i posłała mu lekki uśmiech, który sprawił, że jego serce się zatrzymało. Zawołał pielęgniarkę, a za pielęgniarką wszedł lekarz. Leo jednak wciąż musiał pozostać na zewnątrz. Po krótkiej naradzie na sali, otworzyły się drzwi. Pielęgniarka pchała łóżko, na którym leżała Roccuzzo. Zadecydowano o przenosinach na salę pojedynczą, co dawało Lionelowi możliwość bycia bliżej Argentynki.
- Sprawy nabierają tempa trochę szybciej, co nas cieszy. Z tym, że pani Roccuzzo niedługo będzie podpisywać dokumenty, na których wpiszę osobę upoważnioną do otrzymywania informacji i nie ma sposobu, by obejść ten obowiązek. - uśmiechnął się dość ironicznie. Leo z Cesciem poszli za łóżkiem aż na salę.
*
Nadeszła środa. To był nie tylko dzień wyjścia Antonelli ze szpitala, ale również wyjazdu Lionela. O godzinie dziewiątej musiał pojawić się na lotnisku, by stamtąd wylecieć do Zurychu na ceremonię wręczenia Złotej Piłki. Nie mógł się wczuć w tak ważny dla niego dzień, wciąż rozmyślał o tym czy Fabregas poradzi sobie z odebraniem Anto i czy nie zrobi czegoś głupiego. Przykładowo: mógłby wspomnieć o dzieciach lub śmierci, mimo dwu godzinnej lekcji na temat tego co mówić, a czego nie przy Antonelli. Największym problemem było jednak podobieństwo Cesca do zmarłego Sergio, ale skąd Leo mógł to wiedzieć? Hiszpan stał pod budynkiem i gapiąc się bezsensownie w szybkę iPhone'a, oczekiwał nadejścia przyjaciółki Messiego. Ubrana w jasne jeansy i brązowy płaszcz Argentynka powoli schodziła po schodach. Fabs zauważył ją, gdy przeszła ich połowę, więc szybko pobiegł jej na pomoc. Zapatrzyła się w niego po raz kolejny.
- Idziemy? - zapytał lekko speszony.
- Tak, tak. - odpowiedziała szybko poprawiając niesforny kosmyk swoich długich włosów.
W ciszy jechali do wspólnej dla Messiego i Fabregasa willi. Myśl, że Antonella ma zamieszkać z dwoma facetami trochę ją przerażała. Byłoby łatwiej gdyby był tam sam Lionel - jego bowiem darzyła zaufaniem. Nie wiedziała, czego można się spodziewać bo jego przyjacielu, bo sytuacje w jakich się znajdowała razem z Hiszpanem nie były zbyt proste do interpretacji. Co gorsza: Lionel wróci dopiero jutro rano. Gdy dojechali, Cesc szybko zajął miejsce na kanapie i włączył telewizor. Na Barca TV na bieżąco informowano o Messim, który już wylądował w Zurychu. Antonella położyła walizkę przy samym wejściu i po raz kolejny przyłapała się na tym, jak wpatruje się we współlokatora. Jego obraz twarzy jakby się zamazał, a zamiast tego Antonella widziała już Sergio.
- Dziwnie się czuje, gdy cały czas na mnie patrzysz. - przerwał jej.
- Przepraszam - przeczesała włosy i usiadła na drugim końcu kanapy - Po prostu... przypominasz mi mojego męża. - spuściła wzrok i poczęła bawić się paznokciami.
Uniósł brwi zdziwiony i chcąc wykorzystać idealną sytuacje, zastanowił się jak zacząć to co właśnie postanowił.
- Ty mi nikogo nie przypominasz. Nigdy nie spotkałem kogoś o tak cudownej urodzie. - uśmiechnął się, na co ta zdziwiona uniosła głowę. Fabs na czworaka przemieścił się bliżej Antonellli - Zakochałaś się we mnie - wyszeptał jej prosto do ucha.
- Nie. - odpowiedziała szybko, jednak nie protestowała.
- To jakbyś to nazwała?
Nie odpowiadała. Fabregas uznał, że może działać. Odgarnął jej włosy na plecy i pieścił wargami jej szyję. Wciąż nie miała nic przeciwko - wręcz odwrotnie - odchyliła głowę i z zamkniętymi oczami degustowała się każdym dotykiem Hiszpana. Swoimi ustami dotarł wreszcie do jej ust. Objął jej twarz dłońmi i przez moment przyglądał się jej. Czując brak reakcji, otworzyła oczy i przejęła inicjatywę, całując go namiętnie. Usiadła na jego kolana, a wtedy zdjął z niej bluzkę. Jeździł dłońmi po jej brzuchu i plecach, całując ją, aż dotarł do biustonosza który odpiął. Schodził wargami coraz niżej, aż położył ją na łóżku. Szybko zdjął z siebie ciuchy, a następnie rozpiął spodenki Antonelli i delikatnie je ściągnął. Majtki ściągnęła sama, tak jak i Cesc. Raz jeszcze obdarzył jej piersi dotykiem, po czym powoli wszedł w nią. Z każdym ruchem jęczała co raz głośniej. Po chwili Fabregas opadł z sił i położył się zdyszany obok niej.
- Dziwnie się czuje, gdy cały czas na mnie patrzysz. - przerwał jej.
- Przepraszam - przeczesała włosy i usiadła na drugim końcu kanapy - Po prostu... przypominasz mi mojego męża. - spuściła wzrok i poczęła bawić się paznokciami.
Uniósł brwi zdziwiony i chcąc wykorzystać idealną sytuacje, zastanowił się jak zacząć to co właśnie postanowił.
- Ty mi nikogo nie przypominasz. Nigdy nie spotkałem kogoś o tak cudownej urodzie. - uśmiechnął się, na co ta zdziwiona uniosła głowę. Fabs na czworaka przemieścił się bliżej Antonellli - Zakochałaś się we mnie - wyszeptał jej prosto do ucha.
- Nie. - odpowiedziała szybko, jednak nie protestowała.
- To jakbyś to nazwała?
Nie odpowiadała. Fabregas uznał, że może działać. Odgarnął jej włosy na plecy i pieścił wargami jej szyję. Wciąż nie miała nic przeciwko - wręcz odwrotnie - odchyliła głowę i z zamkniętymi oczami degustowała się każdym dotykiem Hiszpana. Swoimi ustami dotarł wreszcie do jej ust. Objął jej twarz dłońmi i przez moment przyglądał się jej. Czując brak reakcji, otworzyła oczy i przejęła inicjatywę, całując go namiętnie. Usiadła na jego kolana, a wtedy zdjął z niej bluzkę. Jeździł dłońmi po jej brzuchu i plecach, całując ją, aż dotarł do biustonosza który odpiął. Schodził wargami coraz niżej, aż położył ją na łóżku. Szybko zdjął z siebie ciuchy, a następnie rozpiął spodenki Antonelli i delikatnie je ściągnął. Majtki ściągnęła sama, tak jak i Cesc. Raz jeszcze obdarzył jej piersi dotykiem, po czym powoli wszedł w nią. Z każdym ruchem jęczała co raz głośniej. Po chwili Fabregas opadł z sił i położył się zdyszany obok niej.
*
Po porannym zajściu Antonella robiła wszystko, byleby tylko nie natknąć się na kolegę. Kolegę, właśnie. Męczyło ją zastanawianie się nad tym co powiedział jej przed tym niefortunnym zdarzeniem. Słowa "zakochałaś się we mnie" obijały się po jej głowie bez przerwy. Przecież gdyby nie była to prawda, z łatwością wyrzuciła by je z głowy. Tak czy inaczej, nadszedł moment, w którym nie da rady Cesca wyminąć. Bez słowa weszła do salonu i przysiadła się do współlokatora. Przez całą galę wręczenia Złotej Piłki, nie spojrzała na niego razu. Co nie oznacza, że o nim nie myślała. Myślała o nim na tyle intensywnie, że nie potrafiła się skupić na transmisji. Wyrzuciła go z głowy dopiero gdy nadszedł moment zwieńczenia gali, czyli wręczenie najbardziej prestiżowej i jednej z ważniejszej dla Lionela nagrody. Na ekranie pokazano cztery perspektywy. Jedna wskazywała Cristiano Ronaldo, druga Lionela, trzecia z kolei Andresa Iniestę. Cesc zaciskał kciuki krzycząc na przemian imiona swoich klubowych kolegów. Antonella w duszy powtarzała "wygrasz to Leo, wygrasz", dopóty nie usłyszała z telewizji głośnego "LIONEL MESSI!". Pisnęła głośno i podskoczyła z radości, podobnie jak Fabregas. Leo z szerokim uśmiechem wszedł na scenę po piłkę.
- Dedykuję tę nagrodę Antonelli, która kiedyś powiedziała, że będę piłkarzem, że ludzie mnie pokochają. Teraz stoję tutaj i odbieram piątą Złotą Piłkę. - uśmiechnął się unosząc ją wysoko.
*
Fabs najwyraźniej zmęczony przebiegiem dnia, położył się spać tuż po zakończeniu gali. Antonella nie miała ochoty spać i niby oglądała telewizję, ale tak na prawdę, jak co nocy rozmyślała o przeszłości. O czwartej nad ranem usłyszała, jak ktoś przekręca kluczyk w drzwiach i nie mógł być to nikt inny jak Messi. Usiadła na kanapie po turecku i spoglądała w stronę wejścia, z którego wyłonił się Lionel ze swoją ulubioną indywidualną nagrodą w ręku. Pobiegła w jego stronę i przytuliła go mocno.
- Udało ci się! - krzyknęła.
Z uśmiechem odłożył Złotą Piłkę na stolik i popatrzył znów na Argentynkę.
- Fabs debil miał cię pilnować, jest środek nocy a ty nie śpisz.
- Pilnował aż zbyt dobrze. - powiedziała cicho.
- Hm? - zapytał ściągając marynarkę.
- Po prostu nie mogę zasnąć. - skrzyżowała ręce na piersi i oparła się o ścianę.
Messi przyglądnął się jej i wyraźnie posmutniał.
- Uśmiechnij się, masz piątą Złotą Piłkę! - przytuliła go.
W nie tym momencie co trzeba, do salonu wszedł Cesc. Swoim spojrzeniem wbił Antonellę w ziemię.
- Gratulacje stary! - przybił sobie z nim grabę - Oddaj mi jedną, co? - uśmiechnął się i popatrzył w stronę Antonelli, która z nietęgą miną opierała się o ścianę.
Gdy rozmowa piłkarzy się rozkręcała, Roccuzzo cicho przemknęła do swojej sypialni na górze.
Zapłakana położyła się do łóżka i ledwo usłyszała, że ktoś puka do jej drzwi. Szybko wytarła łzy i krzyknęła "proszę", domyślając się że to Leo.
- Cesc mi ukradł Złotą Piłkę - wszedł do pokoju z udawaną smutną miną.
- Jedna w tę, czy we w tę. - powiedziała obojętnie.
Kucnął przy jej łóżku i spojrzał w jej oczy. Po momencie Antonella zalała się kolejnymi łzami, mimo próby udawania silnej. Położyła się na brzuchu i wypłakiwała w poduszkę. Gdy się uspokoiła, podniosła się do pozycji siedzącej i przytuliła do Lionela.
- Dziękuję. Zginęłabym gdyby nie ty.
Lionel usiadł na łóżku nie uwalniając się przy tym od jej uścisku.
***
Po tym rozdziale zwątpiłam już totalnie w swoje umiejętności hahaha
Po miesiącu bodajże przerwy wrzucam ten rozdział, bo jakimś tam cudem napisaliście te 14 komentarzy
Jakby ktoś nie wiedział - w pewnym momencie było ich tylko 8 i nie chciało być więcej
I małe wytłumaczenie co do tej kofeiny, bo pojawił się komentarz że woo messi i kofeina
a więc piłkarze mogą przed meczem zażywać kofeinę, ale tylko jakąś tam małą dawkę :)
śmiać mi się z tego rozdziału chce i miałam ochotę go nazwać "wszyscy wiemy jak to się skończy", bo przecież doskonale wiedzieliście już że będzie coś z Fabsem po drugim rozdziale, a co dopiero po tym jak z nim została sama hahaha
już wtedy też to wiedziałam ale nei sądziłam że tak szybko
aż mi wstyd to dodawać, bo jakoś oszpeciłam Anto :( no ale ok, mózg mi szaleje przez to że tyle nie pisałam



Ojej moja Antonella seksiła się z Cesciem :(
OdpowiedzUsuńJak ja to przeżyję xd?
Dobrze, nie ważne! :D ważniejsze jest to, że rozdział jest zajebiście napisany! ♥ i ta dedykacja Leo <3333333333333333333 BOŻĘ! ♥ piękny rozdział i mam nadzieję, że kolejny pojawi się szybciej :3 ♥
BOŻE* xd
UsuńFajny *_*
OdpowiedzUsuńAntonella i Fabsiu..mmm <3 czo to za romans ? ;o
Messi i piłka ;D
No no ;3
Czekam na następny ;)
cudowny jest!! ♥
OdpowiedzUsuńa dedykacja Leo dla Anto jest taka słodka:))
czekam na kolejny <3
SEKS Fapregas - tyle w temacie XDDD
OdpowiedzUsuńczo ta Anto odwala ;oooo
I TO TY TAK SKRZYWDZIŁAŚ LEO?! TY?!
OdpowiedzUsuńnie wierzę :o
chociaż wiedziałam,że bd coś z FAPsem to,że tak szybko i AŻ tak?!
mrrr takie sceny :3 pięknie to napisałaś :*
czekam :*
Cudowny rozdział aww ♥
OdpowiedzUsuńAnto odwaliła, masakra :( Szkoda mi Leo na sam fakt, że sie pewnie o tym dowie ;/
Cudo, cudo, cudo ♥
OdpowiedzUsuńJednak nie tylko ja tak mówię: pierdolony zjadacz forsy :D
Czekam na nn <3
Szkoda mi Leo bo jak się dowie że Anto z Castem to może być ostro :)
OdpowiedzUsuńNo ale, ale, ale...... dlaczego ona to z nim zrobiła?! :(
OdpowiedzUsuńaż strach pomyśleć co to będzie jak Leo się dowie :D
przyjemnie się czytało rozdział <3
Czekam na nexta :D
Jejku biedny Leo :cc
OdpowiedzUsuńAnto z Fapsem tego jeszcze nie było ZE
rozdział cudowny jak zawsze <3
XD *
UsuńCzo ta Anto, czo?? Ona ma być z Messim ;_; Oby się Leoś nie dowiedział, bo się chłopina załamie ;_;
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :3 Gratuluję napisania świetnej sceny +18, heh :3
Czekam na kolejny ♥
I takim oto sposobem pojawia się 13 komentarz,hehs XD
o jejku, jejku, jejku! *o*
OdpowiedzUsuńAle niech Anto będzie z Messim nooo :c
czekam na następny! <3
Bisty rozdział *.*
OdpowiedzUsuńAnto i Cesc... Żeby Leoś się nie dowiedział :c
Oho, Lionel Messi zdobywa swoją piątą Złotą Piłkę <3 Ehh, żeby tak było naprawdę :)
Czekam na kolejny!
Awwwwwww *_______*Cud, miód, po prostu brak mi słów *.* Czytałam to z zapartym tchem i powiem Ci, że piszesz wspaniale <3 Przyznam, że bardzo podoba mi się to opowiadanie, mimo tego, że jestem za Realem :P Czekam na dalsze losy bohaterów <3 W zakładce informowani zostawiam Ci link do mojego aska :3 W wolnej chwili zapraszam do siebie:
OdpowiedzUsuńhttp://czas-najlepszym-lekarzem.blogspot.com/
http://tak-trudno-ci-wybaczyc.blogspot.com/
Buziaki :*
Też się domyślałam, że będzie coś z Fabregasem, trudno się było w końcu nie domyślić :) Ale i tak mam nadzieję, że Anto będzie z Leo ♥
OdpowiedzUsuń